Ryszard Zawodowiec
Stało się. Jak zwykle pierwszego dnia wiosny Ryszard spakował walizki. Jak zwykle w pośpiechu zbierał rozrzucone po całym domu zapachy, ale nie kłopotał się zbieraniem hojnie posianych na kanapach, fotelach czy wprost na dywanie zimowych garniturów w paski. Kiedy się spakował, pokręcił się chwilę po domu, przypomniał Pięknej, że obiecała opiekować się jego kocykiem, odwiedzać nocą Matkę-Karmicielkę Kotów i pilnować, żeby podawano śniadanie o stałej porze… a potem wyszedł w ciemną noc. Brutalny świat rzucał mu wyzwanie. Ale tym razem nie chodziło o dobrze płatną robotę. Tego roku Ryszard Zawodowiec postanowił wyrównać rachunki ze swoimi największymi wrogami – srokami. Kiedy pierwsze promienie wiosennego słońca połaskotały dostojne srebrne świerki, Ryszard Zawodowiec wystartował do morderczego biegu…
A krążące po niebie sroki głośno wspominały swego pobratymca, który zginął z łap Ryszarda Zawodowca w zeszłym roku, przezornie obierały dziwnie kwadratowy szlak biegnący granicami terytorium opanowanego przez mordercę. ..