Wiele hałasu o nic

15 marzec, 2007 at 11:01 pm (Domowe)

Matka-Karmicielka Kotów podniesionym głosem wykładała niesfornemu Klonowi – Dręczycielce Zwierząt Wszelkich – zasady zachowania, których zachowanie sprawia, że tak zwani dorośli nie mają ochoty popełnić zbrodni na nieletnim. Po każdym zdaniu Matki-Karmicielki Kotów Klon robił miny nieprzyjemne, prychał, wzruszał ramionami, a kiedy tego nie robił, sprawiał wrażenie, jakby wciągnął uszy do środka, a skłonny do błyskawicznej ewolucji organizm wytworzył grubą dźwiękoszczelną błonę prykrywającą bezużyteczne otwory po bokach głowy. Dlatego prelegentka podkręcała z każdym zdaniem potencjometr. Po kolejnym prychnięciu można było uznać, że Matka-Karmicielka Kotów włączyła ze trzy wzmacniacze i zwyczajne ryczała. Piękna przysłuchiwała się temu wszystkiemu z dezaprobatą. Kiedy ilość decybeli zaczęła być szkodliwa dla organizmu (także, a może przede wszystkim dla organizmu Matki-Karmicielki Kotów), wstała, przeciągnęła się, zajrzała wprost w ziejący zjadliwym smrodem dydaktycznym otwór, wydający głośne dźwięki, a potem położyła na nim włochatą łapę. Ile można słuchać o tym, że nie mówi się “co?” tylko “słucham?”…

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz