Stoliczku, nakryj się!
Kierownictwo domu wypoczynkowego “Pod ćwierkającą – krótko – ptaszyną” serdecznie zaprasza drogich wczasowiczów do korzystania z możliwości noclegu nie tylko na terenach rekreacyjnych ośrodka, ale także w luksusowych apartamentach. Jednocześnie zastrzega sobie prawo do podawania posiłków w godzinach działania kuchni, czyli od godziny 6.30 do 23.00. Poza tymi godzinami kuchnia nie jest wprawdzie zamknięta (w przeciwieństwie do szafki z rarytasami), ale nie ma komu spowodować, żeby miseczka się napełniła. Matka-Karmicielka Kotów stara się sypiać dłużej niż 5 godzin na dobę. Wczasowicze, którzy przedkładają nocne zabawy i harce nad zbilansowany i smaczny posiłek, upraszani są o skorzystanie z zaklęcia “Stoliczku, nakryj się!” Kto wie, może zadziała…

Aaaa kotki dwa…
Aaaa kotki dwa… A Matka-Karmicielka Kotów sama poszła spać!

Taka to ona, ta sprawiedliwość, jest włochata… a powsinoga z niej straszna. Kiedy tylko cieplutko nocą się robi hasa sobie w dwóch osobach po okolicznych chaszczach, zagląda do zeszłorocznych kretowisk i rozsiada się wygodnie w miejscach, w których krzyżują się ruchliwe trakty wędrujących z dalekich dzikich ostępów strudzonych rzekotek i myszy, które ośmielone szczęśliwym nadejściem wiosny, wyruszają w świat w poszukiwaniu przygód. A kiedy nadchodzi dzień, sprawiedliwość w obu osobach utrudzona przywracaniem światu jego właściwego porządku (to znaczy ścisłego podziału na ścigających i ściganych, mordujących i mordowanych, mruczących i szczekających oraz tych którzy potrafią wszystko) dobija się do drzwi i żąda śniadania. Za nic ma sobie to, że sprawiedliwie byłoby chociaż chwilę poudawać, iż to nie miska jest jedynym powodem do złożenia porannej wizyty…
Trudne pytania
Godzinę nań z obiadem czekała
I choć zdarzały mu się spóźnienia,
Gdy przyszedł, z wyrzutem zapytała:
A ty, co masz mi do wymruczenia?

Po bitewnym szale
Kiedy wojownik po nocy pełnej oczekiwania w napięciu i dniu spędzonym na podchodach, podjazdach i niespodziewanych wypadach na terytorium wroga wraca do swej bezpiecznej przystani – domu, najpierw podje sobie zdrowo, oczywiście jeśli służebne dziewki spiszą się należycie i jadła naszykują przedniego, potem coś dzieciskom niesfornym opowie, żeby nie myślały, że wuj kiep albo nie daj boże niezguła. Potem zdecydowanym krokiem pójdzie do łożnicy, zwyczajnie, uda się na spoczynek za nic mając prośby nadobnych panienek, aby zechciał jeszcze coś opowiedzieć o odbytych walkach, boć przecież zgiełk bitewny słychać było noc i dzień cały…

Axis Mundi
Niegdyś w centrum świata stało Drzewo, na nim, a może trochę wyżej mieszkał Wielki Wojownik, do którego wszyscy pomniejsi herosi wspinali się co najmniej raz w życiu, aby tam w rozłożystej koronie chroniącej nieprzeniknioną zielenią tajemnicę przemiany, nauczyć się żyć w zgodzie z innymi i dzielić się darami natury. Kiedy istniało drzewo, każdy heros wiedział, że może bez trudu, w kilku zaledwie susach pokonać przestrzeń, która dzieliła jego zwykłą egzystencję od nieśmiertelności. Wszyscy o tym wiedzieli, ale na drzewo, nie wiedzieć czemu, wchodzili tylko dwa razy w życiu. Pierwszy raz, kiedy stawali się na tyle dojrzali, że wiedzieli już, jak samodzielnie wspiąć się po sękatym pniu i drugi raz, kiedy po pełnym trudu życiu wybierali się na odpoczynek w nieśmiertelności. Aż kiedyś wszystko zaczęło się powolutku zmieniać. Herosi poczuli się Wielkimi Wojownikami, no może takimi troszkę mniejszymi, ale z pewnością większymi od innych mieszkańców krain przylegających do Drzewa. Na drzewo wspinali się nie po to, żeby stać się mądrzejszymi, ale by na mniejszych spojrzeć z góry (tak im zresztą do tej pory zostało, a doskonaląc się w tej sztuce, doszli do perfekcji pozwalającej im także na większych spojrzeć z góry). Wielki Wojownik przenosił się coraz wyżej. Dzień po dniu wspinał się na kolejną, jeszcze wyższą gałąź, aż w końcu zniknął Herosom z oczu… Drzewo wprawdzie nie runęło, nadal stanowiło centrum, ale jego konary już nie dotykały nieba, a świat pod nim jakby skarlał.
Herosi zaś do dziś dnia, wspinając się na drzewa, uparcie wierzą, że jest to Drzewo i kiedyś jeden z potężnych konarów lub choćby jedna marna witka dotknie nieba…

Mit jest bowiem martwy jeśli nie wydarza się ciągle…
Rodzinne sekrety
W rodzinie rzadko poruszało się ten temat. Ba! Właściwie od zawsze stanowił on głęboko skrywaną, wstydliwą tajemnicę. Początkowo chodziło o to, aby z trudem odbudowanej reputacji księżnej Izabeli nie narażać na szwank (cóż, sklejana porcelana może nie traci na urodzie, jeśli umiejętnie dokonało się naprawy, ale z pewnością traci na wiarygodności). Potem zaś uważano, że nieobyczajne zachowanie niegdyś młodej i pięknej damy mogłoby stanowić zły przykład dla młodego pokolenia. W końcu zaś nie wspominano o tym przez wzgląd na wiek staruszki. Któż bowiem mógłby czyny nierządne skojarzyć z nobliwą wiekową damą?! Któż miałby sumienie przed jej zamyślonymi niedowidzącymi oczyma stawiać dowód jej dawnej niefrasobliwości?! A dowód ten już na pierwszy rzut oka był jednoznaczny i nie nasuwał absolutnie żadnych wątpliwości co do jego autentyczności. Dowód miał wygląd pospolity a charakter po chłopsku zaciekły. Niemniej arystokratyczne pochodzenie, niczym tłusta oliwa wypływająca na powierzchnię wody, dawało o sobie znać, kiedy tylko znalazło sobie ujście. Upodobania do wielkopańskich rozrywek, polowania na grubego zwierza, pohulanki do białego rana i nie licujące z wyglądem zamiłowanie do luksusu. Cóż się dziwić, choć tylko w połowie, ale jednak Ryszard był arystokratą…

Uzależniona?
Czy czujesz się zaabsorbowany komputerem do tego stopnia, że ciągle rozmyślasz o odbytych sesjach i/lub nie możesz doczekać się kolejnych sesji?
TAK!
Czy odczuwasz potrzebę zwiększenia ilości czasu spędzanego przy komputerze, aby uzyskać większe zadowolenie (mieć więcej satysfakcji)?
TAK! TAK!
Czy podejmowałeś wielokrotnie, nieudane próby kontrolowania, ograniczania lub zaprzestania korzystania z internetu?
NIE! PO CO?!
Czy odczuwałeś wewnętrzny niepokój, miałeś nastrój depresyjny albo byłeś rozdrażniony wówczas, kiedy sam lub ktoś próbował ograniczać lub przerwać korzystanie z komputera?
TAK! TAK! TAK!
Czy zdarza Ci się spędzać przy komputerze więcej czasu niż pierwotnie zaplanowałeś?
ZAWSZE!
Czy kiedykolwiek ryzykowałeś utratę ciekawych wydarzeń, niezwykłych okazji w związku ze spędzaniem zbyt dużej ilości czasu przy komputerze?
TAK! TAK! TAK! TAK!
Czy używasz komputera w celu ucieczki od problemów, albo w celu uniknięcia nieprzyjemnych uczuć (np. poczucia bezradności, poczucia winy, niepokoju lub depresji)?
TAK! TAK! TAK! TAK! TAK!
