Rodzinne sekrety
W rodzinie rzadko poruszało się ten temat. Ba! Właściwie od zawsze stanowił on głęboko skrywaną, wstydliwą tajemnicę. Początkowo chodziło o to, aby z trudem odbudowanej reputacji księżnej Izabeli nie narażać na szwank (cóż, sklejana porcelana może nie traci na urodzie, jeśli umiejętnie dokonało się naprawy, ale z pewnością traci na wiarygodności). Potem zaś uważano, że nieobyczajne zachowanie niegdyś młodej i pięknej damy mogłoby stanowić zły przykład dla młodego pokolenia. W końcu zaś nie wspominano o tym przez wzgląd na wiek staruszki. Któż bowiem mógłby czyny nierządne skojarzyć z nobliwą wiekową damą?! Któż miałby sumienie przed jej zamyślonymi niedowidzącymi oczyma stawiać dowód jej dawnej niefrasobliwości?! A dowód ten już na pierwszy rzut oka był jednoznaczny i nie nasuwał absolutnie żadnych wątpliwości co do jego autentyczności. Dowód miał wygląd pospolity a charakter po chłopsku zaciekły. Niemniej arystokratyczne pochodzenie, niczym tłusta oliwa wypływająca na powierzchnię wody, dawało o sobie znać, kiedy tylko znalazło sobie ujście. Upodobania do wielkopańskich rozrywek, polowania na grubego zwierza, pohulanki do białego rana i nie licujące z wyglądem zamiłowanie do luksusu. Cóż się dziwić, choć tylko w połowie, ale jednak Ryszard był arystokratą…

fusilla powiedział
16 maj, 2007 @ 10:35 am
No popatrz! Ludzie też tak mają! Od kotów się nauczyli, czy co???:-))))))
Matka-Karmicielka Kotów powiedział
16 maj, 2007 @ 10:40 am
Pewnie tak, moim zdaniem koty były wcześniej
sad.a.5 powiedział
16 maj, 2007 @ 10:52 am
swietnie opisalas jego nature
Matka-Karmicielka Kotów powiedział
16 maj, 2007 @ 11:09 am
Księżno, to zaledwie marne odbicie tego co Ryszard, zwany Hrabią von Dzwonem, czasem Panem Darcy, sobą reprezentuje. A to na czym leży na zdjęciu to koronkowa firanka udłubana własnoręcznie przez moją macierz…
sad.a.5 powiedział
16 maj, 2007 @ 12:36 pm
piekne !:)
wanilia39 powiedział
16 maj, 2007 @ 10:11 pm
bardzo lubię Ciebie czytać!
Matka-Karmicielka Kotów powiedział
16 maj, 2007 @ 10:23 pm
Dziękuję pięknie. I kotom tez dziękuję, muzom moim we włochatych portkach