Pewnej czerwcowej nocy…

26 czerwiec, 2007 at 2:39 pm (Kotagoria)

Tym razem wstrząśnięta Matka-Karmicielka Kotów nie zrobiła zdjęcia, pora była niesprzyjająca – jakoś tak tuż po porannej zorzy. Niewyspana – z powodu wielokrotnych pobudek za przyczyną nieszczęsnego jakiegoś zawodzenia ni to płaczu dziecka, ni to jęku potępionych dusz piekielnych. Tym razem równowaga czasowa pomiędzy momentami czekania na ciszę, a chwilami, kiedy można było zapaść w drzemkę stanowczo została zachwiana tej nocy – czekanie stanowczo przeważyło szalę. Matka-Karmicielka Kotów uatrakcyjniała sobie oczekiwanie wyrzucaniem przez otwarte okienko przedmiotów lub przekleństw – w zależności od stopnia wzburzenia. postanowiła zbadać, co jest źródłem dźwięków – przyczyny jej noc mąk. Początkowo sądziła, że to Ryszard hałasował z kumplami, ale wyjrzawszy przez małe okienko jej sypialni na poddaszu, zobaczyła kłęby białego czegoś na trawniku. Doszła szybko do wniosku, że to nie Ryszard w niebezpieczeństwie, a Ryszard w emocjach wydawał takie dźwięki, kiedy jak przystało na prawdziwego Felis necans stał się przeznaczeniem jakiejś ptaszyny. I choć zrobiło się jej trochę żal, to bez zwłoki (bez zwłok również, bo takowych nie było na trawniku) wróciła do łóżka. Ukołysana długo wyczekiwaną ciszą popłynęła spokojnie ku godzinie budzika.

Kiedy budzik w poczuciu porannego obowiązku darł się wniebogłosy, Matka-Karmicielka Kotów otworzyła w końcu uparcie opadające powieki. Tym razem w pełni świadomie zamiast zerkać przez okienko udała się do ogrodu, żeby dokładnie przyjrzeć się białym pozostałością. Na trawniku znalazła pokaźne ilości… białego futra! Wszystko wskazywało na to, że tej nocy do Ryszarda wpadł jakiś nieproszony gość…

2 komentarzy

  1. sad.a.5 powiedział

    pozdrawiam wakacyjnie :)

  2. fusilla powiedział

    I tak za plecami! A to niecnota!

Napisz komentarz